księga gości




Niezliczoną ilość razy pisałam tu jedno zdanie, a później zapominałam o czym miało być i zaczynałam oglądać głupie obrazki w Internecie.
A przecież jest dobrze. Jest za mną cudownie spędzony tydzień i weekend, który pozwolił odpocząć. A później będzie Poznań i będzie morze. I będzie morze poznania.
Gdzieś pomiędzy piosenką, którą lubię, a piosenką, którą uwielbiam, patrzę za okno myśląc o tych wszystkich marzeniach, które się nie spełniły. Miał być Wrocław, później Warszawa, później Nowy Jork, a ja tkwię w tym Krakowie zakochana w nim po uszy. Chcę się uwolnić i móc wracać tutaj na alkoholowe wieczory i muzealne dni. Ale nie mieszkać ze świadomością, że mam za mało porów w skórze, by móć faktycznie całą sobą chłonąć to, co warto.
Potrzebuję przytulenia, poklepania po ramieniu i żeby ktoś mi powiedział, że jestem w dobrym miejscu. Że coś mi się udało.



2012-04-22
skomentuj (1)


Chodząc do pracy, zastanawiam się nad sensem życia. Tak będzie już zawsze?
Czas spędzony w zatłoczonym autobusie jest czasem straconym na zawsze. A później w ciagu dnia okazuje się, że jednak by się przydał na coś innego.
Im bliżej realizacji mojego planu na życie, tym bardziej zastanawiam się nad moimi wyborami. Gdzieś musiałam zbłądzić, skoro teraz trudno pogodzić mi się z tym, co jest.
I nikt mi nie wmówi, że to wszystko przez porę roku, przez pogodę, przez za krótkie dni. To przez życie i jego dorosłe kopnięcie mnie w twarz.



2011-12-11
skomentuj (0)


Dobrze poznawać nową muzykę.
Dobrze też poznawać nowych ludzi.
Dobrze mi jest.

Uwielbiam dzisiaj siebie i to, co wokół.

Wszystko się zmieniło, chociaż tak naprawdę nie zmieniło się nic. Tęsknię za Poznaniem i nie widziałam w tym roku morza. Mam dziwne przeczucie, że wszystko idzie w dobrym kierunku. I chciałabym bardzo, żeby nie okazało się ono złudne.
Spotkania z przeszłością są dobre. Zwłaszcza, jeśli człowiek może uświadomić sobie, że stał się lepszy.



2011-08-29
skomentuj (1)


Napisałam super notkę o fajnych imprezach, na których poznaje się mnówsto ludzi, które kończą się o 9 rano, o ktorych później można przez tydzień opowiadać, a żadna historia się nie powtórzy. Ale mi się skasowała.
Napiszę więc tylko, że lubię się dobrze najebać w Krakowie, bo tutaj nawet to, co trywialne jest magiczne.
Ale przez to: nie wiem w co mam ręce włożyć, żeby wyrobić się ze wszystkimi terminami depczącymi mi po piętach.



2011-07-03
skomentuj (5)


Przypadkiem znalazłam linka do tutaj w historii przeglądarki. Zdziwiłam się, jak łatwo było zapomnieć. A później Pan Karol mnie rozczulił, szczególnie, że był tutaj wczoraj. (A ja ciągle nie umiem się zdecydować czy wierzę w zadziwiające zbiegi okoliczności czy jednak bliżej nieokreśloną siłę sprawczą.) W internetowej inwigilacji jestem coraz lepsza, dlatego nawet wiem, kim Pan Karol jest. Pozdrawiam.
Przeraża mnie to, co zwyklam nazywać "końcem świata", a co nieuchronnie spadanie mi na głowę za kilka miesięcy. Nie chcę dorastać.
Moja kreatywność sprowadza się do szukania w Internecie wyrazów kreatywności innych ludzi i zazdroszczenia.
Nie umiem już nawet sama się zdiagnozować, co chyba denerwuje mnie najbardziej.
Wszystko jest spędzaniem godzin przy komputerze, spotykaniem się z fajnymi ludźmi, poznawaniem ludzi, którym nie daje się szansy na poznanie oraz szczegółowym planowaniem każdego dnia. Powinnam sobie zatrudnić astystentkę, która by za mnie trzymała świat w ryzach. Albo asystenta - koniecznie przystojnego.



2011-04-11
skomentuj (1)