księga gości





Chodząc do pracy, zastanawiam się nad sensem życia. Tak będzie już zawsze?
Czas spędzony w zatłoczonym autobusie jest czasem straconym na zawsze. A później w ciagu dnia okazuje się, że jednak by się przydał na coś innego.
Im bliżej realizacji mojego planu na życie, tym bardziej zastanawiam się nad moimi wyborami. Gdzieś musiałam zbłądzić, skoro teraz trudno pogodzić mi się z tym, co jest.
I nikt mi nie wmówi, że to wszystko przez porę roku, przez pogodę, przez za krótkie dni. To przez życie i jego dorosłe kopnięcie mnie w twarz.



2011-12-11
skomentuj (0)


Dobrze poznawać nową muzykę.
Dobrze też poznawać nowych ludzi.
Dobrze mi jest.

Uwielbiam dzisiaj siebie i to, co wokół.

Wszystko się zmieniło, chociaż tak naprawdę nie zmieniło się nic. Tęsknię za Poznaniem i nie widziałam w tym roku morza. Mam dziwne przeczucie, że wszystko idzie w dobrym kierunku. I chciałabym bardzo, żeby nie okazało się ono złudne.
Spotkania z przeszłością są dobre. Zwłaszcza, jeśli człowiek może uświadomić sobie, że stał się lepszy.



2011-08-29
skomentuj (1)


Napisałam super notkę o fajnych imprezach, na których poznaje się mnówsto ludzi, które kończą się o 9 rano, o ktorych później można przez tydzień opowiadać, a żadna historia się nie powtórzy. Ale mi się skasowała.
Napiszę więc tylko, że lubię się dobrze najebać w Krakowie, bo tutaj nawet to, co trywialne jest magiczne.
Ale przez to: nie wiem w co mam ręce włożyć, żeby wyrobić się ze wszystkimi terminami depczącymi mi po piętach.



2011-07-03
skomentuj (5)


Przypadkiem znalazłam linka do tutaj w historii przeglądarki. Zdziwiłam się, jak łatwo było zapomnieć. A później Pan Karol mnie rozczulił, szczególnie, że był tutaj wczoraj. (A ja ciągle nie umiem się zdecydować czy wierzę w zadziwiające zbiegi okoliczności czy jednak bliżej nieokreśloną siłę sprawczą.) W internetowej inwigilacji jestem coraz lepsza, dlatego nawet wiem, kim Pan Karol jest. Pozdrawiam.
Przeraża mnie to, co zwyklam nazywać "końcem świata", a co nieuchronnie spadanie mi na głowę za kilka miesięcy. Nie chcę dorastać.
Moja kreatywność sprowadza się do szukania w Internecie wyrazów kreatywności innych ludzi i zazdroszczenia.
Nie umiem już nawet sama się zdiagnozować, co chyba denerwuje mnie najbardziej.
Wszystko jest spędzaniem godzin przy komputerze, spotykaniem się z fajnymi ludźmi, poznawaniem ludzi, którym nie daje się szansy na poznanie oraz szczegółowym planowaniem każdego dnia. Powinnam sobie zatrudnić astystentkę, która by za mnie trzymała świat w ryzach. Albo asystenta - koniecznie przystojnego.



2011-04-11
skomentuj (1)

Gdzieś w Internecie (ciągle pisanym wielką literą) przeczytam, że muzyka to jedyny istniejący (póki co) wehikuł czasu.
Muzyka nie powinna istnieć. Przeniosła mnie w tamte czasy.
Co więcej - głupi Facebook też nie powinien istnieć, bo w tym samym momencie, kiedy to piszę, ktoś dla mnie ciągle ważny dodał zdjęcia w albumie "z czasów młodości". A ja właśnie stamtąd słucham tej muzyki.
Najgorsze, że zbliżające się urodziny też nie powinny istnieć. Wizja płakania w poduszkę powoduje, że mam ochotę płakać i dzisiaj. Świat jest do dupy. Szczególnie, kiedy człowiek wypije więcej, niż powinien. Wydaje mu się wtedy, że jego myśli mają sens, ale dopiero, gdy próbuje je zapisać  - zdaje sobie sprawę, że każdy wyraz jednoznaczy jest z wielkim wysiłkiem.
I miałam już tutaj nie pisać. Nawet wykasowałam tę stronę na święte zawsze z historii przeglądarki. Widać - nie mam z kim pogadać na poważnie. A szkoda, bo okazuje się, że wspólne imprezowanie to za mało.
Czyżby myślnik był moim nowym ulubionym znakiem interpunkcyjnym?



2011-01-18
skomentuj (2)